Czy podatnicy powinni zrzucać się na ubezpieczenia społeczne osób, których twórczość nie znajduje nabywców na wolnym rynku? Podczas debaty w Galerii Bunkier Sztuki, zorganizowanej pod hasłem „Praca artystyczna to praca” przez Radio Kraków, minister kultury Marta Cienkowska zapowiedziała, że ustawa o zabezpieczeniu socjalnym artystów zawodowych jest absolutnym priorytetem rządu. Choć środowisko twórcze mówi o sprawiedliwości dziejowej, krytycy pomysłu wskazują na ogromne koszty i niebezpieczny precedens finansowania „wygodnego życia” wybranej grupie zawodowej.
370 milionów rocznie z kieszeni obywateli
Zapowiedzi resortu kultury są konkretne i kosztowne. Mechanizm wsparcia ma kosztować budżet państwa około 370 milionów złotych rocznie. Pieniądze te mają trafić na dopłaty do składek ZUS dla najbiedniejszych twórców, którzy nie są zatrudnieni na etatach. Ministra Cienkowska z pełną odpowiedzialnością zadeklarowała w Krakowie, że istnieje konsensus polityczny, a Premier oraz Ministerstwo Finansów wyrazili już zgodę na takie obciążenie kasy państwa. Padły nawet mocne słowa o „gniewie ludu”, jaki miałby nastąpić, gdyby projekt został zablokowany w Sejmie.
Hobby czy zawód? Problem rynkowej weryfikacji
Argumentem za wprowadzeniem nowych przepisów jest trudna sytuacja ekonomiczna środowiska. Według danych ministerstwa z marca 2025 roku, w Polsce żyje ponad 60 tysięcy osób zawodowo zajmujących się sztuką, z czego niemal 70% zarabia poniżej średniej krajowej, a co trzeci artysta nie osiąga nawet pensji minimalnej. Tylko niewielki odsetek, nieco ponad 8%, posiada stabilne zatrudnienie na umowę o pracę. Pozostali pracują na umowach cywilnoprawnych, co w dobie pandemii obnażyło brak ich zabezpieczenia zdrowotnego i emerytalnego.
Krytycy ustawy podnoszą jednak istotne pytanie: czy państwo powinno dotować zawody, które nie generują rynkowych zysków? W innych branżach, jeśli przedsiębiorca lub rzemieślnik nie znajduje klientów na swoje usługi, zmuszony jest do przebranżowienia lub poszukiwania dodatkowego źródła dochodu. W przypadku „artystów zawodowych” proponuje się system, w którym to społeczeństwo bierze na siebie ciężar ich składek, niezależnie od tego, czy ich praca jest komukolwiek potrzebna lub czy prezentuje wysoką wartość artystyczną.
Czy prezydent zablokuje „socjal dla twórców”?
Mimo optymizmu ministry (tak chce być nazywana – przyp. red.) Cienkowskiej, droga do uchwalenia przepisów jest jeszcze daleka. Projekt znajduje się na wczesnym etapie prac legislacyjnych. Nawet jeśli Koalicja Obywatelska sprawnie przeprowadzi ustawę przez komisje sejmowe i Sejm przyjmie ją w trzecim czytaniu, na drodze stoi jeszcze podpis Prezydenta. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że głowa państwa może zakwestionować zasadność tworzenia tak kosztownego systemu przywilejów dla jednej, specyficznej grupy zawodowej, podczas gdy miliony innych Polaków pracujących na podobnych zasadach muszą radzić sobie sami.
400 milionów złotych na ubezpieczenia dla osób, które „ładnie malują lub śpiewają”
Dyskusja w krakowskim Bunkrze Sztuki pokazała, że środowisko artystyczne czuje się pominięte przez system ubezpieczeń społecznych budowany przez ostatnie 30 lat. Jednak w dobie szukania oszczędności budżetowych, wydanie blisko 400 milionów złotych na ubezpieczenia dla osób, które „ładnie malują lub śpiewają”, ale nie potrafią się z tego utrzymać, z pewnością wywoła jeszcze niejedną burzliwą debatę przy krakowskich stołach.
***Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca. W Kurierze Krakowskim każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach z Krakowa i Małopolski.
Bądź na bieżąco! Obserwuj, komentuj i udostępniaj. Odwiedź nas także na Facebooku i YouTubie.
Masz temat? Napisz do nas: kontakt@kk24.info




